Get Adobe Flash player

"Pomyślcie, to nic nie boli."

Październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Dzisiaj 260

Wczoraj 210

Miesiąc 5172

Wszystkie 5172

Pięciu uczniów naszej szkoły, pod opieką p. Doroty Klimek, w dniach 19-21 września uczestniczyło w rejsie na żaglowcu Kapitan Borchardt. Zbiórka załogi odbyła się we wtorek o godzinie 12.00 w Pałacu Młodzieży przy al. Piastów w Szczecinie. Następnie autokarem udaliśmy się do Świnoujścia, gdzie po zaokrętowaniu i odbyciu szkoleń dotyczących bezpieczeństwa, poruszania się po żaglowcu, obsługi żagli oraz spożyciu obiadokolacji wypłynęliśmy o 18.30 w morze. Kapitanem żaglowca był jachtowy kapitan żeglugi wielkiej Ziemowit Barański – człowiek legenda wśród żeglarzy.

Po wypłynięciu ze Świnoujścia skierowaliśmy się do Sassnitz – portu niemieckiego na wyspie Rugia. Nasi uczniowie zostali przypisani do wachty II wraz z dziewczynkami z innej szkoły. Do naszej wachty należała obsługa żagla zwanego fokiem oraz w przypadku manewrów portowych obsługa trapu i odbijaczy na burcie. Służbę na żaglowcu rozpoczęliśmy od wachty nawigacyjnej w godzinach 0.00 – 4.00 rano. W trakcie tych czterech godzin załoganci co pół godziny wymieniali się na sterze (prowadzili żaglowiec), oraz na tzw. „oku”. „Oko” ma za zadanie obserwację akwenu wokół żaglowca po stronie burty na której stoi. Jeżeli „Oko” zauważy inne jednostki pływające lub światła na wodzie wówczas melduje o tym oficerowi wachtowemu. Gdy o 4.00 rano kończyliśmy wachtę zarządzono zrzucenie żagli, w którym aktywnie uczestniczyliśmy. Z pokładu zeszliśmy około 04.30, a już o 07.30 obudzono nas na śniadanie. Przy którym Antek poszukiwał soli, żeby posłodzić herbatę Następnie okazało się, że stoimy przed Sassnitz i czekamy na zgodę „Kapitanatu Portu” na wejście do portu. Około godziny 10.00 Kapitanat oświadczył, że miejsce gdzie żaglowiec ma stanąć jest zajęte i że możemy stanąć w innym miejscu. Jednakże ze względów bezpieczeństwa nasz kapitan uznał, że do portu nie wejdziemy (żaglowiec ma ograniczoną manewrowość, a wyznaczone miejsce było w głębi portu). W związku z tym popłynęliśmy wzdłuż klifów Rugii, aby młodzi żeglarze mogli podziwiać widoki oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia. Następnie około godz. 15.00 zawróciliśmy w kierunku Świnoujścia. Ale w międzyczasie od 12.00 do 16.00 nasza wachta znowu miała tzw. wachtę nawigacyjną, czyli sterowanie i obserwację akwenu. Żeglarze uczestniczyli również w szkoleniach dotyczących wiązania węzłów żeglarskich, bezpieczeństwa na wodzie itp. O 16.00 powłócząc nogami nasi uczniowie udali się do koi, gdzie natychmiast posnęli. Sen znowu długi nie był, bo o 18.00 zaczynaliśmy służbę w kuchni, czyli tzw. kambuzie. Młodzi żeglarze wraz z kukiem – kucharzem przygotowywali kolację. Rozkładali zastawę stołową, kroili warzywa, układali wędliny na półmiskach, robili herbatę itp. A w trakcie samej kolacji obsługiwali pozostałą załogę, uzupełniali brakujące elementy na stołach, donosili chleb, herbatę, wędliny itd. Po kolacji zmywak i sprzątanie wszystkiego. Więc około godziny 21.00, gdy zakończyli wszelkie prace w kambuzie z wielką radością udali się do koi, aby się przespać. O 7.00 rano trzeba było zameldować się ponownie w kambuzie, aby przygotować śniadanie. Ciężko było dobudzić naszych kambuźników. Ale sprawnie przygotowali wraz z kukiem posiłek dla wszystkich w trakcie którego ponownie obsługiwali załogę. W międzyczasie około 08.00 rano w czwartek dobiliśmy do kei w Świnoujściu. Także śniadanie zjedliśmy „przywiązani” do lądu. Po śniadaniu ledwo zdążyli pozmywać wszystko i posprzątać jak już była zbiórka do wspólnego zdjęcia całej załogi oraz podsumowania rejsu przez kapitana i rozdanie opinii z rejsu. Następnie nastąpiło szybkie pakowanie rzeczy osobistych i już trzeba było pędzić do autokaru, który przywiózł nas do Szczecina. Były to niezwykle aktywne i dynamiczne trzy dni na żaglowcu, które na długo zapadną nam w pamięci i o których będziemy mogli snuć morskie opowieści...