Get Adobe Flash player

"Pomyślcie, to nic nie boli."

Październik 2017
P W Ś C Pt S N
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31

Dzisiaj 314

Wczoraj 323

Miesiąc 3994

Wszystkie 3994

Jednym z ważniejszych zadań wychowawczych domu i przedszkola jest ukształtowanie czynności samoobsługowych u dzieci, a potem przekształcenie ich w nawyki. Ponadto dbanie o porządek jest powiązane z funkcjonowaniem umysłowym dzieci. Dobre nawyki należy dosłownie „wdrukować” w dziecięcy umysł. Najpierw trzeba ukształtować daną czynność, a potem doprowadzić do odruchowego zachowania.

 Jeżeli się to uda, łatwiej będzie żyć dziecku z dorosłymi, gdyż będą postrzegać je jako sympatyczne, dobrze ułożone i mądre. Uniknie się wówczas sytuacji konfliktowych i niepotrzebnych napięć. Dziecko będzie częściej nagradzane niż karane.
W trakcie opanowania czynności samoobsługowych dziecko uczy się tak organizować swoją aktywność, aby osiągnąć cel. Dowiaduje się także, że pewnych czynności nie da się uniknąć i lepiej się nie buntować. Dlatego rozsądniej jest wykonać to, co trzeba, szybko i sprawnie. Doznania te przenoszą się na inne sytuacje zadaniowe. Jeżeli dziecko wie, że nie ma sensu buntować się przed wykonaniem czynności samoobsługowych, rozumie także, że nie warto ociągać się z wykonywaniem poleceń nauczyciela w trakcie zajęć dydaktycznych.
Zadziwiające jest to, że sposób wykonywania czynności samoobsługowych i porządkowych przenosi się na czynności intelektualne. Jak wyniki z analizy dziecięcych zachowań dzieci, które marudzą i ociągają się przy każdej czynności samoobsługowej, przenoszą ten styl zachowania na sytuacje zdaniowe typu dydaktycznego: zbyt wolno układają przedmioty potrzebne do zajęć, zwlekają z wykonaniem poleceń, a na dodatek pokazują jak wielką czynią „łaskę” nauczycielowi.
Dzieci, które bałaganią (rzucają ręcznik byle gdzie, depczą po swoich ubraniach w szatni, rozrzucają jedzenie itd.) są zwykle równie niestaranne w realizacji zadań typu intelektualnego. Jeżeli mają ułożyć coś sensownego z klocków, to nie widzą potrzeby, aby wcześniej je porządnie ułożyć. Dlatego ciągle czegoś szukają, przesuwają, przestawiają i są tym tak pochłonięte, że tracą z pola widzenia sens zadania.
Dzieci, które przy wykonywaniu czynności samoobsługowych dopraszają się pomocy, chociaż przy niewielkim wysiłku mogłyby poradzić sobie same, przenoszą ten nawyk na sytuacje zadaniowe typu intelektualnego: zaczynają marudzić, szukają wzrokiem nauczyciela, a gdy spojrzy on w ich kierunku, pokazują swoją bezradność.
Czterolatki, które wykonując czynności samoobsługowe grymaszą, buntują się, manifestują, że są łaskawe wykonać polecenie, demonstrują swoją bezradność i dopominają się daleko idącej pomocy na przykład przy ubieraniu się, sieją także bałagan: gdziekolwiek są i cokolwiek robią, dookoła nich jest pełno porozrzucanych rzeczy, uszkodzonych przedmiotów. Dzieci, które tak się zachowują, wymagają wsparcia i szczególnej opieki wychowawczej. Jeżeli nie uda się zmienić ich zachowań w zakresie czynności samoobsługowych na lepsze, to pojawią się następne kłopoty – typu intelektualnego. Dzieci te źle będą funkcjonować przy rozwiązywaniu zadań wymagających wysiłku. Przed podjęciem każdego trudniejszego zadania będą ociągać się i marudzić tak długo, że zapomną, co miały wykonać. Gdy dorosły przypomni im o tym, znów będą zwlekać, z podjęciem zadania. Zrobi się nieprzyjemnie, bo dorosły nie może ustąpić. Dzieci wyczują to i zaczną płakać i wykonanie zdania zejdzie na dalszy plan. Jeżeli już uda się skłonić te dzieci do zajęcia się zadaniem, niechętnie wykonują czynność: pokazują bezradność, domagają się pomocy i robią dosłownie wszystko, aby przerwać wykonanie zadania. Analizując ich sytuację, można dostrzec chaotyczne ruchy i bezsensowne przekładnie przedmiotów. Czasem bywa, może zastygają w bezruchu i patrzą bezmyślnie przed siebie albo zajmują się sobą, drapiąc się, dłubiąc w nosie, skubiąc ubranie itp.
O wiele łatwiej jest uczyć mądrego zachowania w konkretnych sytuacjach życiowych, np. przy realizacji czynności samoobsługowych, niż podczas zajęć dydaktycznych. W trakcie zajęć dydaktycznych trzeba przecież skupić uwagę na czynnościach intelektualnych. Jeżeli nauczyciel musi bez przerwy pomagać i napominać dzieci, żeby zajmowały się tym, co trzeba, przeszkadza to dzieciom, które starają się sprawnie wykonać zadanie. Organizacja zajęć psuje się; powstają dłużyzny, dzieci tracą wątek i zniechęcają się, dlatego warto poważnie potraktować kształtowanie czynności samoobsługowych i porządkowych zwłaszcza starszych przedszkolaków.
Oto lista najważniejszych zachowań nawykowych, które warto kształtować u przedszkolaka:
1. Nawyk pomagania innych . Wiek przedszkolny jest najlepszym okresem dla kształtowania potrzeby niesienia pomocy innym. W tym czasie dziecko chce być usłużne i chętne do pomocy. Wystarczy więc pomaganie innym skojarzyć z przyjemnymi przeżyciami. Dorośli powinni okazywać radość (nawet przesadnie), gdy dziecko stara się pomóc, nawet wówczas, gdy czyni to niezdarnie. Trzeba także w obecności dziecka głośno opowiadać o tym co dobrego zrobiło i jakie to jest ważne i potrzebne. Dzięki temu dziecko zaczyna rozumieć, że pomaganie innym jest oczekiwana powinnością i że można być dumnym, jeżeli tak się postąpi.
2. Nawyk dbania o to, aby rzeczy były na swoim miejscu. Starszy przedszkolak umie już dostrzec ład i cieszyć się z tego. Bałagan potrafi skojarzyć z niewygoda i kłopotami. Niedopuszczalne jest więc wyręczanie dzieci w pracach porządkowych nawet wówczas, gdy dorosłemu się spieszy. Gdy dziecko garnie się do pomagania i chce towarzyszyć dorosłym przy sprzątaniu, trzeba z tego skorzystać, chociaż może ono przeszkadzać. Czynności porządkowe mają swoją logikę i dziecko musi ją pojąć. Trzeba więc wielokrotnie organizować wspólne sprzątanie w następujący sposób:
- pomóc dziecku dostrzec bałagan i wynikające z niego kłopoty;
- pokazywać dziecku, co i jak trzeba zrobić, a potem podpowiadać kolejne czynności;
- okazywać radość, gdy uda mu się coś sensownie wykonać, nie karcić i powstrzymać się od ciągłego poprawiania.
Na koniec należy wspólnie obejrzeć posprzątane miejsce i podkreślić, jak miło jest przebywać w takim pomieszczeniu. Nie wolno także zapomnieć o podkreśleniu zasług małego pomocnika. Taki sposób wdrażania dzieci do utrzymywania porządku sprawdza się w domu i w przedszkolu.
3. Nawyk szanowania czyjegoś wysiłku, a także dbania o to, aby nie sprawiać kłopotów innym. Dotyczy to zwyczajnych i codziennych spraw. Dziecko musi wiedzieć, że:
- trzeba wytrzeć buty, bo się brudzi i trzeba będzie ponownie umyć podłogę, a to jest trudna praca;
- po posiłku naczynia odnosi się (lub odstawia) na wskazane miejsce, aby nie zwiększać trudu tych, którzy przygotowali jedzenie;
- nie można rozrzucać przedmiotów, bo robi się bałagan, później trzeba sprzątać i muszą zrobić to inne osoby itd.
Starsze przedszkolaki nie mają kłopotów ze zrozumieniem sensu takich społecznych umów. Co innego jednak zrozumienie, a co innego nawyk. Dla stworzenia nawyku szanowania wysiłku drugiego człowieka dorośli muszą wykorzystać każdą sytuację do wymuszania należytych zachowań. Dla kształtowania powinności trzeba uświadomić dzieciom, jakie to ważne i potrzebne. Potem należy być konsekwentnym w egzekwowaniu właściwych zachowań.
4. Nawyk właściwego zachowania się przy stole i kształtowania dobrych manier przy jedzeniu. Dotyczy to wszystkich czynności wykonywanych w trakcie spożywania posiłków, a więc:
- nakrywania do stołu i sprzątania po każdym posiłku;
- siadania przy stole: dziecko ma umieć bez upomnień usiąść prosto na krześle, bez podpierania głowy i „ pokładania się” na stole, bez zadzierania nóg, przeciągania się i ziewania;
- spożywania posiłku: dziecko ma się zajmować jedzeniem we właściwy sposób. Nie wolno krzyczeć, nawoływać innych, za to cichutko można rozmawiać z innymi osobami siedzącymi przy stole;
Ważne są tu formy grzecznościowe: Dziękuje… Było smaczne… Proszę …Przepraszam itd. Dziecko musi zrozumieć, po co usiadło przy stole i czego się od niego oczekuje. Złe nawyki tworzą się, gdy jedzenie mylone jest z zabawą. Na przykład: dorosły zabawia dziecko i odwraca jego uwagę od jedzenia, aby co chwilę wcisnąć mu coś do ust. Takie i podobne udziwnienia są niepotrzebne i fatalne w skutkach. Dobrych manier przy stole można nauczyć skutecznie, gdy dorośli:
- sami przestrzegają ceremoniału jedzenia: stół nakryty, wszyscy zajmują swoje miejsca, dziecko także siada przy nakrytym stole;
- zachowują się przy stole tak, aby być dla dziecka wzorem do naśladowania: estetycznie jedzą, nie grymaszą , potrafią podziękować c za przyrządzenie posiłku i posprzątać po nim;
- pytają dziecko, ile czego nałożyć na talerz, a potem podpowiadają życzliwie dziecku, np. jak trzymać widelec;
- nie skąpią pochwał i w nagrodę pozwalają dziecku zjeść np. dodatkową porcje deseru.
Czasami konieczna bywa łagodna kara – na przykład wyproszenie od stołu. Jednak wspólne spożywanie posiłku nie może być dla dziecka udręką. Trzeba pamiętać o tym, że dziecko nie może opanować wszystkiego od razu w doskonałej formie, dlatego dorośli muszą zachować umiar i wyczuć, co w danym momencie jest ważne. Nie przeszkadza to być konsekwentnym w wymaganiach.
5. Nawyk bezkonfliktowego układania się do snu. Wieczorne zasypianie będzie dla dziecka łatwiejsze, gdy dorośli zadbają o poczucie bezpieczeństwa. Warto stworzyć ceremoniał zakończenia dziecięcego dnia i udania się na spoczynek. Najlepiej, jeżeli czynności są stale wykonywane w tej samej kolejności. Układanie do snu musi być sytuacją wyciszającą i miłą dla dziecka. Na polecenie dorosłego dziecko ma umieć zakończyć zabawę, rozebrać i umyć się. Dorosły jest przy dziecku, podpowiada, co ma robić, dodaje otuchy gestem i dobrym słowem, pomaga też ułożyć ubrania. Po umyciu dziecko nakłada piżamę i mówiło wszystkim „Dobranoc”. W nagrodę ma kilka minut osobistego kontaktu z ukochanym dorosłym. Może to być cicha rozmowa, przeczytana bajka, kolejny fragment opowiadania. Dziecko ma rozumieć, że taka przyjemność trwa tylko chwilę, a potem trzeba iść spać.
6. Nawyk właściwego zachowania się w toalecie. Są to trudne problemy, nawet starszych przedszkolaków. Nauka sygnalizowania potrzeb fizjologicznych to jedno z najważniejszych zadań stojących przed dzieckiem w pierwszych latach życia. Załatwianie potrzeb fizjologicznych wiąże się z przynależnością do płci; inaczej załatwiają się dziewczynki, a inaczej chłopcy. Nie można tego mylić, bo dziecko – zwłaszcza starszy przedszkolak – musi zachować się zgodnie z własną płcią.
7. Nawyk samodzielnego rozbierania i ubierania się, a także dbania o swoje ubrania. Od tego zależy samodzielność dziecka. Rodzice są skłonni wyręczać dziecko w tych czynnościach, gdyż albo nie mają cierpliwości, albo śpieszą się i nie przewidzieli czasu, jaki jest potrzebny dziecku na samodzielne zmaganie się z częściami swojej garderoby. Rodzice powinni zrozumieć, jak ważne jest, aby dziecko umiało samodzielnie nałożyć i zdjąć ubranie oraz ułożyć je we właściwym miejscu.
Warto uświadomić sobie, jak ważne jest to, aby:
• Okazywać zadowolenie z każdego przejawu samodzielności dziecka. Dorosły nie może ciągle powtarzać, strofować i pokazywać miną, „że jest niedobre”. Nadmierne korygowanie dziecięcych czynności spowoduje, że dziecko kojarzy czynność, której ma się nauczyć z niezadowoleniem dorosłego i przykrymi doznaniami. Zamiast ćwiczyć, będzie unikać wykonywania wymaganych czynności.
• Być cierpliwym. Nie udał się raz, to nic. Trzeba pochwalić dziecko za wysiłek i tak długo ćwiczyć – podpowiadać czynności, zachęcać do wykonania, podtrzymać w dążeniu do celu – aż uda się dziecku wykonać daną czynność. Nie wolno zapomnieć o okazaniu radości z dziecięcego sukcesu i zachęceniu do samodzielnego powtarzania.
• Być systematycznym i konsekwentnym. Bez tego nie da się przekształcić czynności samoobsługowych w nawyki. Nie należy oczekiwać od dziecka, że odczuje dyskomfort z powodu nieumycia rąk, nóg, twarzy itd. Nie ma rady – dorosły musi ciągle pilnować, przypominać i chwalić, gdy dziecko samo zechce zadbać o siebie. Tylko w taki sposób można doprowadzić do ukształtowania się nawyków higienicznych.


Opracowała: Ewa Krygier-Gomoliszek


na podstawie „Programu wspomagania rozwoju, wychowania i edukacji starszych przedszkolaków”, E. Gruszczyk-Kolczyńska, E. Zielińska